Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Bieszczady 2oo9 - "Kronika"

Dzień I 
9 VII 2009rok          
Pierwszy dzień początkowo był bardzo męczący, jednak z upływem czasu wycieczka stała się interesująca. Zwiedziliśmy piękne miasto, które niegdyś było stolica Polski- Kraków. Tam oprócz ciekawych miejsc spotkaliśmy interesującą postać (o. Błażeja). Jednym z przystanków na naszej drodze była Zabawa. Bardzo zainteresowała nas historia męczeńskiej śmierci Karoliny Kózkówny , którą szczegółowo przedstawił nam miejscowy kościelny. Nasza pierwsza wspólna msza odbyła się w Koszycach Małych, tam też spędziliśmy noc. Z powodu tego iż msza odbyła się bardzo późnym wieczorem czuliśmy się jak na pasterce, brakowało tylko kolęd i choinki.
 

Dzień II
10 VII 2009

Następnego dnia także większość czasu spędziliśmy w autokarze. Zwiedzając kościoły poznaliśmy sylwetki wielu świętych, m.in. poruszającą historię Andrzeja Boboli. Wieczorem dotarliśmy do Jabłonek w Bieszczadach, gdzie spędziliśmy kolejne cztery dni. To miejsce bardzo nam się spodobało, jednak początkowo zmartwił nas brak zasięgu.
 
 
Dzień III
11 VII 2009

Trzeciego dnia wraz z panią przewodnik wybraliśmy się do „Bacówki Pod Małą Rawką”, iż, gdyż, ponieważ, dlatego, że, z powodu deszczu nie mogliśmy wyruszyć w góry. Jednak bez obaw! Z czasem to nadrobiliśmy. Tego samego dnia, gdy poprawiła się pogoda pojechaliśmy nad największe sztuczne jezioro- Solińskie. Nad tymże jeziorem zafascynowały nas krajobrazy i budy(tak jak na odpuście) w których było wiele BIŻU-BIŻU i innych bezużytecznych przedmiotów. Niestety przykład Boba potwierdza tezę iż nie wszyscy potrafią robić zakupy.
 
 
Dzień IV
12 VII 2009

O godzinie 12 byliśmy na niedzielnej mszy w miejscowości niedaleko Jabłonek. Po południu  wybraliśmy się na wycieczkę na górę Walter. Wróciliśmy cali zabłoceni, ale mimo wszystko zadowoleni. Wieczorem wraz z inną grupą z Tarnowa bawiliśmy się przy ognisku.
 

Dzień V
13 VII 2009

Z samego rana wybraliśmy się na wyprawę w góry naszym głównym celem była Tarnica. Jednak podczas siedmio-godzinnej wędrówki zdobyliśmy szczyty gór: Rozsypaniec, Halicz, Kopa Bukowska i Krzemień. Zmęczeni wróciliśmy do schroniska. Jednak ku zdziwieniu opiekunów późnym wieczorem siły nam powróciły i zaczęliśmy buszować.
 

Dzień VI
14 VII 2009
Z samego rana opuściliśmy Jabłonki w poszukiwaniu nowych przygód. Przed południem zwiedziliśmy przepiękny zamek w Łańcucie, należący niegdyś do rodu Potockich, w którym choć przez chwile mogliśmy poczuć się jak u siebie. Naszą uwagę przykuła piękna różowa toaletka zdobiona ślicznymi zielonymi paseczkami.  Bardzo rozśmieszyło nas to, że w tamtych czasach nie produkowano luster o dużych rozmiarach. Tego dnia byliśmy tez na mszy w Leżajsku. Dzień zakończyliśmy odprężającym spacerem po Lublinie, gdzie straciliśmy wiele krwi ( przez miejscowe komary ).
 

Dzień VII
15 VII 2009

Przed ostatni dzień zaczęliśmy od zwiedzania „Biedronki”. Po jakże owocnych zakupach słodyczy, wybraliśmy się do pałacu w Kozłówce, w którym obczailiśmy dawną posiadłość rodu Zamoyskich. Zafascynował nas ogród pełen pięknych róż. Około godziny 16 byliśmy już w ruinach zamku w Kazimierzu Dolnym. Widoki zapierały dech w piersiach. Idąc malowniczym rynkiem zostałyśmy obdarowane pięknym bukietem polnych kwiatów.
„Zielona noc”
Zieloną noc spędziliśmy w schronisku młodzieżowy w Puławach. Tam też spotkaliśmy wielu zabawnych ludzi, którzy poczęstowali nas pudełkiem po pizzy i chętnie pozamiatali nam podłogę przy wejściu w naszym apartamencie. 
 
 
Dzień VIII
16 VII 2009

W ostatnim, jakże smutnym dniu całą drogę spędziliśmy śpiewając, z tego powodu droga  minęła nam bardzo szybko. Niektórych usypiał nasz śpiew, ale na ogół było głośno. Jedynym przystankiem prócz  stacji BP,  „Biedronki” i Toalety był Gostyń, w którym zwiedziliśmy Bazylikę na Świętej Górze i jej podziemia. Byli i tacy, którzy w przyklasztornym sklepiku wydali swoje ostatnie pieniądze. Przy wyjściu pożegnał nas o. Stanisław, którego wszyscy bardzo dobrze znamy z ostatnich Misji. Gdy wjeżdżaliśmy do swoich rodzinnych miejscowości, podziwialiśmy zmiany w krajobrazie… Po jakże smutnym rozstaniu z niecierpliwością czekamy na przyszły rok…
 

Dominika Krawczyk,
Weronika Stankowska,
Patrycja Sapa.


stat4u